Ostatni mecz Euro 2012. Hurra! Wszystko wróci do normy. Cisza.
Namową udręczona podążyłam do nowojorskiej Little Italy. Miało lać sie wino, pieśń nieść się ponad miastem, a tiramisu i canoli słodzić moje podniebienie.
Niestety po czwartej bramce strzelonej przez Hiszpanię wszystko straciło smak. Zapadła grobowa cisza. Co poniektórzy dokończyli niedopalone cygara, przeczesali włosy i odeszli w gniewie.
Szkoda...


Nie martw się, Włosi potrafią cieszyć się życiem, zaraz dolce vita opanuje ich na nowo :)
OdpowiedzUsuńfajni są, mieszkam w dzielnicy z nimi i prowadza najlepszzy warzywniak na swiecie!
Usuńja też wolę kuchnię włoską nad hiszpańską, a piłka...cóż, na tej się nie wyznaję:)
OdpowiedzUsuńOla ale pokibicowac zawsze mozna:)))
UsuńJeśli w ten sposób wybierać drożynę to ja także za włochami prawdziwa ze mnie makaroniarka:)
OdpowiedzUsuń:)))
Usuńja kibicowałam Hiszpanom, kocham ich język, temperament, uwielbiam ich szaleństwo tak trafnie pokazywane przez Almodovara, ale przyznaję włoską kuchnie uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńno tak ze wzgledu na Almodowara jestem za Hiszpanią:))
UsuńAch, zatęskniłam za Włochami! Te wszystkie wspaniałe ristorante! Szkoda Włochów, byłam za nimi...
OdpowiedzUsuńszkoda fakt ale oni na to z dumą "FORGET ABOUT IT!"
UsuńDorho jak ja Ci zazdroszczę tego multikulti:)
OdpowiedzUsuńJasne ,że Włochom !!! Kuchnia najlepsza .
OdpowiedzUsuń:)
Usuńpozdrawiam serdecznie:)